Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Na koniec wakacji o wakacjach słów kilka i o wakacyjnej wymiance.

Choć od powrotu z naszego urlopu minął już prawie miesiąc i codzienność pochłonęła mnie bez reszty, to myśli pozostały gdzieś na wakacjach jeszcze...Chorwacja za nami...Piękne momenty  za nami...Kolejne rodzinne wakacje za nami, z których cieszę się niezmiernie, bo kto wie czy nieostatnie w czteroosobowym składzie, może za rok mój nastoletni (żeby nie powiedzieć wprost siedemnastoletni) syn nie będzie już chciał spędzić ich z nami. 
Pojechaliśmy do Chorwacji bez wcześniejszej rezerwacji miejsc. W pełni sezonu. Bez problemu znaleźliśmy apartament, piaszczystą plażę - to dla Zuzi, spokój, widoki takie inne od codziennych...Było cudownie. W głowie, pozostało mi wiele obrazów, dźwięków, zapachów... Obiecałam sobie, że jeszcze tu wrócę...Wrzucam parę kadrów, tak bez ładu zupełnie.










***

A teraz słów kilka o wymiance, na którą w czerwcu jeszcze zapisałam się na u Ewy. Temat - "Pamiątka z wakacji". W paczce miał znaleźć się gadżet związany z miejscem wakacji - ręcznie robiony- u mnie jest to woreczek z lawendą w kształcie domku z czerwonym dachem, miało być coś na zdjęcia -u mnie ramki ozdobione łódkami, pocztówka  i "kot w worku". Kotem jest poszewka na jaśka, a workiem haftowana siatka.






Moją parą wymiankową była Bożka. Zobaczcie jakie cuda od niej dostałam.










W paczce były jeszcze słodycze, które niestety nie doczekały do sesji. 
Bożenko, dziękuję Ci jeszcze raz.

niedziela, 7 września 2014

Cudowny dzień.

Cudowny dzisiaj był dzień, taki słoneczny, aż chciałoby się go zatrzymać na dłużej. Bardzo lubię ten czas, czas późnego lata albo wczesnej jesieni, szczególnie gdy jest ciepły. Na bok odłożyłam dzisiejsze zaplanowane zajęcia i zamiast tego był długi rodzinny spacer z psem, zbieranie kwiatów, sesja zdjęciowa Zuzi, zbieranie rajskich jabłuszek z naszej osiedlowej jabłoni, robienie jabłuszkowych wianuszków, było cudownie...tak jak lubię...


Jesienią, jesienią
Sady się rumienią:
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.


Mogę spróbować?



Do zrobienia wianuszka potrzebny jest: drut, wstążka, patyczek do szaszłyków (do robienia dziurek w jabłuszku).



Ten zostanie na balkonie

A ten w kuchni.

Miłego tygodnia kochani:)))

niedziela, 10 sierpnia 2014

Zaczynam odliczanie.

Jeszcze tylko 4 dni dzieli mnie od upragnionego urlopu. W planach wyjazd nad nasze morze. A ja tak uwielbiam Bałtyk, choć zimny i pogoda niepewna...



Pozdrawiam wakacyjnie:)
Miłego tygodnia kochani:)

poniedziałek, 9 września 2013

Jesień ?

Lato pożegnało się z nami pięknymi dniami. Tak było wczoraj i przedwczoraj w Krakowie, a dziś już nie, dziś już pada deszcz. Żal tych beztroskich letnich dni, żal odwiesić na wieszak letnie sukienki i  żal żegnać się z sandałami...ale cóż, taka kolej rzeczy. Jesień stoi u progu, i ja na nią czekam, na tę złotą i ciepłą, pachnącą liśćmi i ulubioną szarlotką, z babim latem i kasztanami...czekam. I na tę chłodną, deszczową, kiedy można bez wyrzutów sumienia zostać w domu, też czekam. Lubię ten jesienny czas. Czas swetrów, szali, i kapci - włóczkowych, mięciutkich i ciepłych.





W miniony weekend rozpoczęłam dzierganie. Czy jest ktoś chętny???

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Sezon ogórkowy na blogu czas zamknąć.

Zamykam go szybko przepisem na  suszone pomidory, bo u mnie teraz sezon na nie właśnie nastał. Nie smakują jak te kupione w sklepie, są o niebo lepsze. A przepis na nie jest dziecinnie prosty.
 
 
Pomidory (ja suszę te podłużne) kroję na połówki i łyżką wyciągam gniazda nasienne, następnie każdą połówkę solę. Jeśli dopisuje słoneczna pogoda można suszyć je na słońcu. Ja swoje suszyłam w piekarniku nastawionym początkowo na 30-50 stopni później na 60-70 stopni z termoobiegiem i przy lekko uchylonych drzwiach piekarnika. Pomidory są gotowe zwykle po około trzech godzinach suszenia, czyli wtedy kiedy są dość mocno pomarszczone, ale zachowują swój czerwony kolor.
 
 
Pomidory układam do wyparzonych słoików, dodaję oregano i bazylię, a następnie zalewam dosyć mocno podgrzanym olejem.
Na drugi dzień są gotowe do spożycia. 
 
Tu możecie przeczytać przepis o czysto włoskim rodowodzie.

Pozdrawiam Was pomidorowo:)

sobota, 13 lipca 2013

Ciasto na niedzielę czyli kruche ciasto z malinami.

Gdyby ktoś Was zapytał, za co lubicie lato i jednym słowem musiałybyście odpowiedzieć na to pytanie, to jaka byłaby Wasza odpowiedź? 
Ja odpowiedziałabym, że lubię lato za OWOCE
I gdybym miała wskazać te jedne jedyne, które lubię najbardziej, to miałabym z tym ogromny problem. Bo ja lubię i truskawki, i poziomki, i czereśnie, i maliny, i borówki, i morele, i porzeczki, i agrest, i wiśnie, i ...

*** 
Jest sobota, jest lato i sezon owocowy w pełni, więc w moim domu nie może zabraknąć ciasta do niedzielnej kawy, koniecznie z owocami. Dzisiaj padło na kruche z malinami.




Składniki na kruche ciasto:
  • 2,5 szklanki mąki pszennej 
  • 250 g masła lub margaryny, zimnego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 5 żółtek
Składniki na pianę:
  • 5 białek
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego (16 g)
  • 2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego, bez cukru (2 x 40 g)
  • 1/2 szklanki oleju słonecznikowego
  • 500 g malin 
  • cukier puder do oprószenia
Ciasto robi się bardzo prosto. Masło kroję i zagniatam z pozostałymi składnikami. Dzielę na dwie części - jedną większą, drugą mniejszą i zamrażam. Dlatego zamrażam? Ano dlatego, że wtedy wychodzi niezwykle kruche. Ciasto przeważnie robię dzień wcześniej, ale jeśli zrobicie w tym samym dniu i na kilka godzin zostawicie w zamrażalniku (musi być naprawdę dobrze schłodzone), też wyjdzie niezwykle kruche. Ciasto piekę na w formie o wymiarach 33 x 20 cm.  Tę większą część ciasta trę na tarce, układam na blaszce, lekko ugniatam i piekę w temperaturze 190 C około 20 minut. Kiedy upieczone ciasto jest prawie chłodne, zaczynam ubijać białka na sztywno, następnie dodaję małymi porcjami cukier puder i cukier wanilinowy. Teraz czas na budynie, które też dodaję małymi porcjami i miksuję do całkowitego ich rozpuszczenia, na koniec dodaję olej, wlewam go cieniutką strużką.Na podpieczony zimny spód wlewam pianę, układam gęsto maliny otworkami do góry (nie żałujcie malin), na wierzch ścieram drugą część ciasta i piekę w 190 C około 30 minut. Ostudzone ciasto posypuję cukrem pudrem.





I tym słodkim akcentem życzę Wam udanej soboty i niedzieli:)


                                              

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Lubię maki...

Kiedyś mieszkaliśmy w takim miejscu Krakowa, że wieczorem kiedy ruch uliczny zanikał, w kuchni przy otwartych drzwiach balkonowych było słychać jak hejnalista gra hejnał z Wieży Mariackiej. Teraz mieszkamy na obrzeżach Krakowa. Ale za to idąc z psem na spacer mamy takie widoki. 

























sobota, 16 lutego 2013

Zapomniany wakacyjny post.

Zupełnie nie wiem, dlaczego zapomniałam go opublikować. Post jest jeszcze wakacyjny. Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że publikuje go teraz, kiedy za oknem mamy zimę, a ja tu wyskakuję z letnimi widoczkami. Miejsce, które pokazuje jest godne polecenia i to mnie utwierdziło w podjętej decyzji: "publikuj, może ktoś go odwiedzi ".




***
Są takie miejsca, w które chętnie się powraca, gdzie czas płynie wolniej, gdzie się odpoczywa i łapie pozytywną energię, które chłonie się wszystkimi zmysłami... Na pewno macie i znacie takie miejsca. Dla mnie takim miejscem jest Múzeum oravskej dediny, słowacki skansen wsi orawskiej znajdujący się w okolicach Zuberca. Podobno jest to jeden z najładniejszych skansenów w Europie. Ja w 100 % zgadzam się z tą opinią. Mam nadzieję, że moje zdjęcia choć trochę ukazują jego piękno. Spacerując po nim czułam się jakbym chodziła po tradycyjnej  wsi słowackiej, a nie muzeum na wolnym powietrzu. Skansen leży u podnóża Tatr Zachodnich, zajmuje powierzchnię 20 hektarów, otoczony jest jodłowymi lasami a przez jego środek przepływa rwący, górski potok.


***

Zatem zapraszam na spacer. Idziemy kamienistą drogą jak przez dawną wieś, w przydomowych ogródkach rosną kwiaty, w zagrodach można zobaczyć zwierzęta, okna w chatach są pootwierane, wietrzy się pościel, na parapetach stoją pelargonie i zioła, to wszystko sprawia, że ma się wrażenie, iż miejsce to tętni życiem .  








Potok nosi nazwę Zimna Woda. Rzeczywiście woda jest w nim zimna i krystalicznie czysta, sprawdziliśmy to mocząc nogi dla ochłody.







Prawie wszystkie domostwa są otwarte. Uwielbiam zapach starych, drewnianych domów i te małe okienka, przez które tak cudownie wpada słońce i oświetla pomieszczenia. Z przyjemnością do nich zaglądamy. 












W skansenie spędziliśmy około trzech godzin, niespiesznie spacerując od  obiektu do obiektu. Niech Was nie zmylą zdjęcia, że miejsce to jest nieodwiedzane przez turystów. Zwiedzających było całkiem sporo. 




Bardzo lubię to zdjęcie mojej Zuzi, które zrobione było w czasie tej wycieczki.


Pozdrawiam Was cieplutko.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...