Obserwatorzy

środa, 13 czerwca 2012

Nie, twórczo?

Nie wiem jak Wam, ale mnie ta pora roku nie sprzyja robótkowaniu. Wprawdzie pogoda taka na siedzenie w domu i wyżywanie się twórczo, ale nie wtedy, gdy się ma małą dziewczynkę, pełną energii.
Korzystam z tego, że dni są teraz długie i kiedy tylko mogę wychodzę na pole (czytaj na dwór) z moją córeczką. Dzisiaj padało z przerwami, ale nie straszny nam deszcz. Zakładamy kalosze i wychodzimy odkrywać świat. A kałuże są takie fajne.



Jestem mamą hołdującą zasadzie, że "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko", dlatego w dobie dzisiejszych środków do prania, wcale mi nie przeszkadza, że po takim spacerze moja Zuzia wraca do domu umorusana od stóp do głów. Najważniejsze, że wraca szczęśliwa.

***

Żeby ten post nie był taki zupełnie nietwórczy, pokażę Wam, jaką szatkę do chrztu i profitkę na świecę zrobiłam w zeszłym roku dla mojej Zuzy.

Świeca jest ręcznie malowana, zamówiona specjalnie na tę okazję w jednej z krakowskich wytwórni świec .



I na koniec jeszcze sukieneczka Zuzi, w którą była ubrana, najzwyklejsza, kupiona w jednej z sieciówek.



Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie przemiłe słowa:))

P.S. U mnie znowu pada:((

środa, 6 czerwca 2012

Mała rzecz a cieszy.

Czy Wy też tak macie, że kupicie sobie jakąś drobnostkę za śmieszne pieniądze a potem cieszycie się jak dziecko?
Oto co mnie dziś wprawiło w taką dziecięcą radość. Miseczka, za całe 4 złote. Kupiłam tylko jedną, bo u sprzedawcy była taka jakaś szara, w rzeczywistości jednak jest biała. W piątek dokupię drugą do pary, a co tam...


niedziela, 20 maja 2012

Wspólna kawa...bezcenne.

W tygodniu nie ma takiego dnia, abym mogła z moim małżonkiem razem wypić kawę czy herbatę. Od roku mijamy się, bo na zmianę zajmujemy się naszą Zuzią. Ja rano wychodzę do pracy, wracam około południa i wtedy znów On ucieka do swoich zajęć zawodowych, by wrócić późną nocą, kiedy my wszyscy już śpimy. Czasami złości mnie ta sytuacja. Ale z drugiej strony jest to najlepsze rozwiązanie z możliwych. Ja nie siedzę tylko w domu, Zuzia nie chodzi do żłobka, nie zatrudniamy obcej osoby do opieki nad dzieckiem, Tata ma kontakt z córką na co dzień.
Za to w sobotę czy niedzielę nie wyobrażam sobie, abyśmy razem spokojnie nie usiedli przy kawie. Lubię te nasze sobotnio-niedzielne kawki. Życzę Wam i sobie tych wspólnych chwil jak najwięcej.



A teraz uciekam już, bo wybieramy się dzisiaj na wycieczkę do Lanckorony, pięknego miejsca, w którym jestem zakochana.

Miłej niedzieli.

piątek, 18 maja 2012

Wyniki candy.

Na wstępie bardzo, bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom mojego candy. A jest komu, bo aż 53 osoby były chętne. Nie spodziewałam się takiej liczby ponieważ to moje pierwsze candy. Tym bardziej jest mi miło, że przygotowane przeze mnie słodkości przypadły Wam do gustu.

A teraz nie przedłużając już, przedstawiam listę uczestników, i tak:


  1. Wiola
  2. Monika
  3. Wiola
  4. Aleksandra
  5. Aleksandra Dębska
  6. pandzioszka
  7. andzia35
  8.MontanA
  9. Misiabe
10. Diana
11. miumiu
12. tynka
13. atenkowo
14. agea
15. aga
16. marrika91
17. Myszelka
18. Malmys
19. Kasiarzynka
20. BigMama
21. Świat Amalii
22. -khadija-
23. ROMA
24. yvonne
25. Trulyscrumptious
26. Ania
27. Jazz
28. Aga Jurczyk
29. Esterson
30. Motylek
31. my-lifestyle
32. Wiedźminka
33. Weronika
34. KaoriArt
35. hand made by pstro
36. Anioły Anielki
37. Malanka
38. darakw
39. asiaVart
40. Oliwka Ewka
41. Jadzia
42. ZuzuMama
43. Czarna Lola
44. Trojanda
45. mari
46. raeszka
47. maszka
48. Justyna
49. Domcia
50. Magdowo
51. Adriana
52. Hanka
53. sylwik






Wygrywa agea .

Gratuluję i proszę o adres do wysyłki na maila.

A dla wszystkich, którym dzisiaj szczęście nie dopisało, mam dobrą wiadomość, zaglądajcie do mnie, bo pewnie wkrótce ogłoszę kolejne candy.

Pozdrawiam i życzę Wam udanego weekendu.  







wtorek, 8 maja 2012

Konwalie...

Uwielbiam te urocze kwiatuszki. Odkąd sięgnę pamięcią to zawsze lubiłam niezwykle delikatny i świeży zapach konwalii. Dlatego wracając dziś z pracy nie mogłam się oprzeć, żeby nie kupić małego bukieciku. Śmieszne, ale nawet podłogę w domu najchętniej myję płynem o konwaliowej woni.




Pozdrawiam:)

poniedziałek, 7 maja 2012

O syropie z mniszka i o Dolinie Brzoskwini.

Mniszek lekarski popularnie zwany mleczem lub dmuchawcem to chyba najbardziej znane zioło lecznicze. O tej porze roku wszędzie go pełno, dlatego warto zrobić z jego kwiatów syrop zwany "miodkiem majowym". Zimą będzie jak znalazł. Niewielkim nakładem finansowym można mieć kilka słoiczków miodu, który posiada wiele właściwości. Ma zastosowanie przy leczeniu przeziębień, grypy, chorób gardła, działa wzmacniająco i oczyszczająco.




Mimo, że mlecze rosną wszędzie, nie każde nadają się na przetwarzanie. Ja po swoje, ekologiczne wybrałam się do Doliny Brzoskwini, oddalonej od Krakowa 15 km. Może nie jest ona tak urokliwa jak pozostałe podkrakowskie dolinki np. Kluczwody, Będkowska, Mnikowska czy Bolechowicka , ale za to nie ma tu dzikich tłumów, spokojnie można spacerować wśród skałek, lasów, pól i sadów.Miejsce to polecam zwłaszcza osobom mającym małe dzieci. Moja półtoraroczna córeczka świetnie sobie radziła jako piechur.





wtorek, 17 kwietnia 2012

Aniołek.

Wiosna, wiosna...gdzieżeś ty??? ...chciałoby się zapytać, wyglądając przez okno. Wczoraj wiało, lało, do tego było zimno. Dzisiaj już nie leje i nie wieje, nawet nieśmiało wygląda zza chmur słońce, ale nadal jest zimno. Pani z mojej ulubionej piekarni pocieszała mnie rano, że od jutra ma się ocieplać, oby...

***

Ostatnio moja twórczość ogranicza się do krzyżykowania, ale co ja na to poradzę, że tak polubiłam ten haft, 
 i że sprawia mi on tyle radości. Tak więc, kiedy zobaczyłam ten wzór zakochałam się w nim od razu
 i wiedziałam, że muszę wyhaftować dwie wersje. Jedną, niebieską dla syna i drugą, różową dla córeczki. 
Na razie ukończona jest ta pierwsza . Aniołka oprawiłam w ramkę w kolorze naturalnym, ale docelowo przemaluję ją chyba na biało. Jak myślicie, czy biała będzie lepsza?



Ponieważ wcześniej nie miałam okazji, chciałam Wam pokazać, co ostatnio wygrałam w Candy u Aleksandry. Serduszko wisi już w mojej kuchni, dziękuję Ci Olu jeszcze raz.



Pozdrawiam Was wiosennie, mimo pogody niewiosennej za oknem, a zwłaszcza moich nowych obserwatorów.



poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Candy, candy, candy...

Dzisiaj bardzo "słodki" post, bo ogłaszam moje pierwsze candy...tak bez powodu.
Sama często biorę udział w takich blogowych zabawach, kilka razy nawet dopisało mi szczęście i zostałam obdarowana przez innych pięknymi rzeczami.
Teraz ja chcę Was obdarować, więc tak nieśmiało zapraszam na moje candy...czy jest ktoś chętny???

Oto co dla Was przygotowałam:

  • dwa drewniane noże do smarowania pieczywa
  • dwie drewniane szufelki
  • coś przygotowanego własnoręcznie przeze mnie
  • coś słodkiego skoro rozdaję cukiereczki







A teraz zasady:
  • Candy jest dla osób posiadających bloga.
  •  Zostawcie komentarz pod tym postem z chęcią udziału w zabawie, w komentarzu w dwóch słowach napiszcie o czym jest Wasz blog.
  • Podlinkujcie u siebie na blogu i wklejcie zdjęcie z informacją o moim candy.
  • Zostańcie obserwatorem mojego bloga.
  • Na Wasze zgłoszenia czekam do 17 maja do północy, losowanie odbędzie się dnia następnego.




Zapraszam do zabawy i pozdrawiam wiosennie.

sobota, 7 kwietnia 2012

Zdążyłam...zatem Wesołego Alleluja

Zdążyłam z tym postem. Piszę go już od dwóch tygodni, jest to któraś już jego wersja, ale od początku...
Długo mnie tu nie było, a powodów było kilka, bo w pracy gorący okres, bo dopadło mnie jakieś choróbsko, bo komputer trochę szwankował, ale już jestem:)
Do Was jednak codziennie zaglądałam, trochę podglądałam, zawsze podziwiałam, czasami komentowałam. I tak zleciał cały marzec, mamy już kwiecień,taki typowy, co to przeplata trochę zimy trochę lata.
Mimo, że ostatnio niewiele miałam wolnych chwil,to nawet te kilka, które miałam, wykorzystałam na zrobienie ozdób wielkanocnych.I tak powstały haftowane pisanki,pomysł zaczerpnięty od Danusi z bloga Ściborówka . Danusia udzieliła mi kilka wskazówek i oto mogę pokazać moje niedoścignione kopie. Największy problem miałam z wykończeniem, bo przez ostatnie dwa tygodnie biegałam od pasmanterii do pasmanterii, żeby kupić białą ( bo na taką się uparłam) taśmę do zamaskowania szpilek. I tu ze zdziwieniem muszę stwierdzić, że sama nie wiem kiedy, ale trochę tych pasmanterii zniknęło w moim mieście. Szkoda...
W końcu udało mi się kupić to co chciałam i bardzo się cieszę,że zdążyłam Wam pokazać moje pisanki, bo trochę napracowałam się przy nich.
Oto one:






Kochani!!!
Życzę Wam radosnych Świąt Wielkiej Nocy, pełnych wiary, nadziei i miłości, spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół.
Wesołego Alleluja!!!

niedziela, 4 marca 2012

O kiełkach...

Dzisiejszy post będzie o tym, jak hoduję kiełki. Robię to chyba w sposób najprostszy z możliwych. Do dobrze wypłukanego słoika wsypuję kiełki, tak żeby zakryły dno i zalewam przegotowaną, chłodną wodą. Przykrywam słoik gazą, zawiązuję wstążką i odstawiam na kilka godzin na kuchenny parapet.
Po paru godzinach kiełki przepłukuję, wodę wylewam. I znów przykrywam słoik gazą, ale już bez wody.
Czynność tę najlepiej powtarzać dwa razy dziennie, bo kiełki nie wysychają i pięknie kiełkują. A po paru dniach mamy gotowe i możemy się nimi zajadać.
Ja wysiałam moje ulubione, kiełki lucerny, które dostarczają białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin E i C, kwasy foliowego, selenu, cynku, magnezu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...