Obserwatorzy

sobota, 22 lutego 2014

Ciasto na niedzielę czyli szarlotka sypana.

Lubię ciasta, których przygotowanie nie zajmuje wiele czasu i które można przygotować z 3,5-letnią pomocnicą. Szarlotkę sypaną do takich zdecydowanie można zaliczyć. Przepis na to ciasto pewnie znacie. A jeśli nie to podaję składniki na blaszkę o wymiarach 33x20 cm:
  • 2 szklanki mąki
  • 2 szklanki kaszy manny
  • niepełna szklanka cukru
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 kg kwaśnych, soczystych jabłek
  • cynamon
  • kostka masła
  • cukier puder


Sypkie składniki mała pomocnica miesza mając przy tym wielką frajdę i dzieli na trzy porcje. W tym czasie ja obieram jabłka i ścieram je na tarce o dużych oczkach. Blaszkę wykładam papierem do pieczenia, a mała pomocnica na dno wysypuje pierwszą warstwę suchych składników, na nich rozkładam połowę jabłek i posypuję cynamonem, mała pomocnica sypie kolejną warstwę a ja znów jabłka i cynamon, na wierz mała pomocnica sypie ostatnią porcję a ja ścieram masło. Piekę około godziny w piekarniku nagrzanym na 180 stopni. Upieczone cisto posypuję cukrem pudrem.


Miłej niedzieli:)

niedziela, 2 lutego 2014

Perełki czasu.

Perełki czasu. Przedmioty z duszą. Lubicie? Był czas, kiedy nie przywiązywałam większej wagi do starych przedmiotów. Z upływem lat widzę, że staję się coraz bardziej sentymentalna i coraz większą stanowią dla mnie wartość. Czarny, zakurzony przedmiot z poprzedniego postu to gramofon walizkowy. Rodzinna pamiątka. Uwierzycie, że działa.








Miłej niedzieli kochani.

środa, 8 stycznia 2014

Nowy Rok i poduszka w kolorze blue.

Witajcie w nowym 2014 roku. Jak ten czas szybko leci. Już styczeń. Jestem osobą, która nie ma w zwyczaju wymyślania postanowień noworocznych, ale w tym roku zrobiłam wyjątek. I tak, moje postanowienia na nowy rok to nie tracić czasu i pieniędzy, więcej czytać książek , odważyć się i w końcu ubiec chleb...Mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować.
Za oknem widok  zupełnie niestyczniowy, i temperatura niestyczniowa. Słoneczko tak pięknie zaglądało dziś do mieszkania,  że aż żal byłoby z tego nie skorzystać, dlatego zrobiłam małą  sesję zdjęciową mojej szydełkowej poduszce w kolorze blue.  Tak zapowiadała się na początku klik . A tak wygląda teraz po skończeniu i pewnie zadomowi się w pokoju syna.







Oprócz poduszki w sesji udział wzięli: pędzel, słoik i tajemniczy, zakurzony,czarny przedmiot. Jak myślicie, co to jest ?

sobota, 28 grudnia 2013

Czapka - sowa i komin do kompletu.

Komplet szary, mięciutki i ciepły. Dziergany na drutach, podwójną nitką. Sowę na czapce robiłam bez schematu, wzorując się jedynie na tych zdjęciach  klik. Trochę trwało zanim ją wydziergałam, próbowałam i próbowałam, prułam, znów próbowałam i znów prułam...ale jest i tak prezentuje się na mojej małej modelce.






Kochani!!! Dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia:)
Życzę Wam wspaniałego Nowego Roku:)

niedziela, 8 grudnia 2013

Słodkie misie czyli ozdób choinkowych ciąg dalszy.

Koniec tygodnia minął mi na chorowaniu, dopadła mnie paskudna angina. Ale na wspomnienie tego co działo się w piątek i sobotę, kiedy hulał Ksawery, kiedy wyjście z domu groziło urwaniem głowy, to chorowanie teraz wydaje mi się wybawieniem(zwłaszcza, że antybiotyk szybko zadziałał).
 
***
 
Chorując w domowym zaciszu, popijając herbatę z cytryną i wsłuchując się w wiatr za oknem, powstały kolejne ozdoby na choinkę, tym razem misie. A wszystko za sprawą Martyny i tego wzoru . Wzór niby prosty, jednak wykonanie misiów jest bardzo czasochłonne. Ja dla ułatwienia uszy wykonałam na szydełku. I miałam niby poprzestać na dwóch - w czerwonym i w białym sweterku. Jednak kiedy te dwa zobaczyła moja Zuzia i zapytała czy zrobię następne, a na moje "nie" zrobiła smutną minkę, co było począć? Tylko jedno...zrobić kolejnego...i kolejnego...

 
w niebieskim sweterku...


i w paski...




I tak powstała rodzinka 10 misiaczków (jeden już wisi na choince w przedszkolu Zuzi).
 
 
 
A Wam jak idą przygotowania do świąt? Pieczecie pierniczki? Robicie ozdoby? A może kleicie już uszka do wigilijnego barszczu? 



niedziela, 24 listopada 2013

Ruszyłam z produkcją.

Zwolenniczką dekoracji świątecznych w listopadzie raczej nie jestem, ale w tym roku tak się zdarzyło, że zaczynam dużo wcześniej przygotowania do Bożego Narodzenia. I tak pewnie nie zdążę ze wszystkim co sobie zaplanowałam. 
A dzisiaj malutka zapowiedź tego, jakie kolory i jakie ozdoby będą w grudniu panować u nas - przede wszystkim ręcznie zrobione, dużo czerwieni i bieli.







Tutaj, dla zainteresowanych KLIK filmik jak zrobić muchomorka na szydełku.

Cieszę się ogromnie, że mimo mojej nieobecności zaglądacie tu nadal:) Dziękuję.

piątek, 27 września 2013

W kolorze blue.

Zapowiada mi się szydełkowy weekend w kolorze blue :)




A Wy lubicie kolor niebieski?

czwartek, 19 września 2013

O oleju lnianym i o Targu Pietruszkowym.

Ostatnio moje śniadanie jest niezmienne. Pieczywo i olej lniany tłoczony na zimno. Pychota. Bardzo smakuje mi jego lekko orzechowy smak. 


Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się coś więcej o oleju to zapraszam TU .





W olej zaopatruję się na Targu Pietruszkowym. Żałuję, że tak późno dowiedziałam się o tym niezwykłym miejscu. Organizatorem jest Stowarzyszenie Podgórze oraz Fundacja Partnerstwo dla Środowiska. Targ odbywa się na Rynku Podgórskim, można nabyć tu naturalne i ekologiczne produkty prosto od małopolskich rolników. Oferta jest bogata - od chleba, masła, miodu, świeżych owoców i warzyw, jajek, soków, dżemów po kasze, mąkę, wędliny, sery i oleje. Przyjemne są zakupy, kiedy można wszystko dotknąć, spróbować, powąchać czy zapytać o metodę produkcji.
A dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że w najbliższą sobotę będzie ostatni już taki targ. I dlatego, że podczas Targu Pietruszkowego wspierana jest kampania społeczna na rzecz ułatwień  dla sprzedaży  produktów lokalnych “z pierwszej ręki”. Jeżeli ktoś chce kupować legalnie, takie produkty jak domowy chleb, masło, sery, dżemy czy soki prosto z gospodarstwa rolnego może przyłączyć się do akcji. Zainteresowanych odsyłam TU

sobota, 14 września 2013

Ciasto na niedzielę czyli ciasto ucierane ze śliwkami.

Lubicie śliwki? A ciasto ze śliwkami lubicie? Moja propozycja na jutro to niezwykle proste ciasto ucierane,  takie z gatunku- "ratunku!!!goście jadą" albo "zjedlibyśmy coś słodkiego" . Jego przygotowanie nie zajmie Wam więcej jak 10 minut, nie licząc pieczenia oczywiście. Jedyne o czym trzeba pamiętać, to żeby mieć śliwki, pozostałe składniki raczej są w każdym domu. A jak nie, to zawsze można pójść po szklankę mąki czy cukru do sąsiada:)

Potrzebujecie:
2 szklanki mąki
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 jajka (jak małe to 4)
kostkę margaryny
niepełna szklanka cukru
cukier waniliowy
łyżeczka proszku do pieczenia
wydrylowane śliwki ok. 1 kg

Margarynę ucieram z cukrem i cukrem waniliowym, dodaję trochę mąki, jajko, znów mąkę i znów jajko, cały czas ucieram, następnie proszek do pieczenia. Utarte ciasto wlewam do formy, na wierzch układam śliwki, ja układam skórką do dołu. Piekę w temperaturze 180 stopni około 40 minut. Po upieczeniu posypuję cukrem pudrem.




Proste, prawda??? Na koniec powiem Wam jeszcze, że ciasto znika tak samo szybko, jak szybko się je robi.



***

Uciekam tymczasem, bo wybieramy się do Niepołomic a Wam życzę udanej soboty i niedzieli. 

poniedziałek, 9 września 2013

Jesień ?

Lato pożegnało się z nami pięknymi dniami. Tak było wczoraj i przedwczoraj w Krakowie, a dziś już nie, dziś już pada deszcz. Żal tych beztroskich letnich dni, żal odwiesić na wieszak letnie sukienki i  żal żegnać się z sandałami...ale cóż, taka kolej rzeczy. Jesień stoi u progu, i ja na nią czekam, na tę złotą i ciepłą, pachnącą liśćmi i ulubioną szarlotką, z babim latem i kasztanami...czekam. I na tę chłodną, deszczową, kiedy można bez wyrzutów sumienia zostać w domu, też czekam. Lubię ten jesienny czas. Czas swetrów, szali, i kapci - włóczkowych, mięciutkich i ciepłych.





W miniony weekend rozpoczęłam dzierganie. Czy jest ktoś chętny???
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...